hanna jestemnapograniczu karolina szewczyczak

O Hannie, która pisała erotyki

Samolot, którym Hanna zmierzała właśnie do bliżej nieokreślonej destynacji rozpadł się nagle na milion kawałków, a wraz z nim poczucie błogości i ekscytacji. W uszach kobiety dźwięczała znajoma melodia. 

– Tak, słucham? – odebrała zachrypniętym głosem telefon, który zbudził ją z popołudniowej drzemki.
– Cześć, Hania! Chciałam ci zaktualizować status prac wydawniczych, “Większe i mniejsze zmartwienia liska Alfreda” będą się świetnie sprzedawać, jak zwykle stanęłaś na wysokości zadania, jakbyś mogła zerknąć na ilustracje i… – bla, bla, bla.
Głos Agnieszki z wydawnictwa szybko wytrącił resztki snu spod powiek Hanny. Entuzjazm dziewczyny zbijał ją z tropu i nie potrafiła niczego jej odmówić. Po rozmowie wstała zatem z łóżka, związała długie kasztanowe włosy w koczek i usiadła przy biurku. 

Otworzyła laptop i bez większej werwy wertowała maile, akceptowała ilustracje, propozycje okładek, czcionki i odkryła z zażenowaniem, że nie przepada za liskiem Alfredem i życzy mu jak najgorzej. 

Wyjrzała przez okno i ku swojemu zdumieniu dostrzegła córkę, dyskutującą z koleżankami na podwórku. Lena coraz rzadziej spędzała czas blisko domu. Z niewinnej córeczki mamusi przeobraziła się w zbuntowaną nastolatkę i nie chciała, by matka wtrącała się w jej sprawy. A już na pewno nie czytała opowiadań o lisku Alfredzie ani innych, dzięki którym zasłynęło nazwisko jej rodzicielki.

To od niej się zaczęło – mruknęła do siebie Hanna i uśmiechnęła się z czułością.

Zaczęła pisać bajki dla dzieci, gdy Lenka miała 3 latka, a żadne dostępne na rynku pozycje nie spełniały ich oczekiwań. Ojciec dziewczynki nigdy nie był obecny w jej życiu, więc, aby zrekompensować córce brak ojcowskiej miłości, Hanna poświęcała jej cały swój czas i energię. Pewnego dnia, dla zabawy, bez żadnych oczekiwań, przesłała opowiadania do pierwszego lepszego wydawnictwa i w ten sposób Hanna Wrzos stała się najpoczytniejszą autorką wśród młodych rodziców w Polsce.

Coś w tym strumieniu myśli ją poruszyło. Wstała i zaczęła krążyć po pokoju. Przed oczami mignęło jej senne wspomnienie podróży lotniczej, ale obraz był nieuchwytny. W klatce piersiowej poczuła jednak żarzącą się ekscytację.

Przecież mogę to zrobić jeszcze raz. Dokładnie tak samo.

Znowu usiadła przy biurku. Zamknęła maile podesłane jej przez Agnieszkę. Otworzyła folder o wdzięcznej nazwie: “bzduryyy”.

Przeszła ją fala gorąca i poczuła wilgoć między udami. W folderze trzymała trzy pełnowymiarowe erotyki, spisane przy słabym nocnym świetle, podczas dziwnych chwil uniesień, gdy emocje i pożądania uwypuklają się nadmiernie.

Hanna działała automatycznie, jakby każdy ruch kursora i stuknięcie w klawiaturę było sterowane przez jakąś nieposkromioną namiętność. Wyszukała pierwsze lepsze wydawnictwo publikujące podobne treści, napisała maila, umieściła erotyki w załączniku i już miała kliknąć “wyślij”, gdy usłyszała hałas przekręcającego się w zamku klucza.

To Lena wróciła do domu i jak duch przemknęła do swojego pokoju. Hanna zmarszczyła brwi. Spojrzała na maila trzeźwiejszym wzrokiem, a jej oczy zatrzymały się na podpisie: Hanna Wrzos.

Powolnymi kliknięciami skasowała swoje imię i nazwisko z ekranu. 

Czy tak w ogóle można? – pomyślała, ale zanim skończyła myśl, już wiedziała, że można i że właśnie tak zrobi.

Nie zastanawiając się długo w puste miejsce na dole maila wpisała: Lotta Nieboskłon i kliknęła “wyślij”.

  

2 thoughts on “O Hannie, która pisała erotyki”

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.